„ Powstańcy 1863 … pozostaną wzorem wielu cnót żołnierskich, które naśladować będziemy”.
(J. Piłsudski)
Kiedy dzisiaj – 25 stycznia 2026 roku, na Anioł Pański zabiły dzwony w kieleckich parafiach, pallotyński kościół p.w. św. Karola Boromeusza na Karczówce stał się gościnnym miejscem dla wszystkich przybyłych, jak i wtedy, gdy w bernardyńskich kronikach klasztornych zapisano „rok krwawej zamieci – sześćdziesiąty trzeci”, a pewnie i w tamten styczniowy czas zabrzmiał „wielki dzwon historyczny”, budząc naród do myślenia i działania. To właśnie Karczówka stała się punktem zbornym powstańców przed planowanym uderzeniem na rosyjski garnizon w naszym mieście, a choć do zamierzonego ataku nie doszło, pozbawieni przez los spodziewanego wsparcia, złożyli niektórzy z nich, na ołtarzu Ojczyzny, najdroższą ofiarę. Oddani narodowi bernardyni, zgodnie z ukazem carskim z 1864 roku, musieli to miejsce opuścić.
Obecnie, pallotyńskie zgromadzenie na Karczówce kultywuje tradycje niepodległościowe. Tegoroczne obchody rozpoczęły się uroczystą Mszą Świętą w kościele św. Karola Boromeusza, a homilię wygłosił ks. Mariusz Zakrzewski SAC, wskazując, że to Powstańcy Styczniowi, walczący w imię wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna o wolną Polskę, gotowi byli do każdej ofiary, będąc niczym ziarno ewangeliczne, które jeśli nie obumrze, nie wyda obfitego plonu. Jak mówił: „Po ludzku ich walka mogła wydawać się klęską, byli gorzej uzbrojeni, nieliczni, wystawieni na mróz i represje, jednak z perspektywy wiary – i śmierć i cierpienie stały się obumarciem ziarna, z którego kilkadziesiąt lat później wyrosła niepodległa Polska. Oni nie walczyli tylko o zwycięstwo militarne, walczyli o ocalenie duszy narodu. Nasi przodkowie wiedzieli, że aby podjąć tak wielki ciężar trzeba najpierw zgiąć kolana przed Najświętszym Sakramentem. Między innymi, Karczówka, z jej surowym spokojem, przypomina nam, że prawdziwa wolność zaczyna się w sercu pojedynczego człowieka, w sercu tym, które jest pojednane z Bogiem. To tu, Powstańcy przystępując do sakramentów oddawali swój los w ręce Opatrzności, wierząc, że Bóg i prawda ostatecznie zwyciężą. Honor to odpowiedź na powołanie do wolności, a nie poddaństwa. To miłość czynna – miłość do współbraci, do ziemi, do wspólnej historii … . Miłość do Ojczyzny była formą przekazania miłości – oddali życie za nas, za pokolenia, które nie były im znane, wierząc, że ich ofiara nie pójdzie na marne”.
Kiedy, po Mszy Świętej, pod klasztornym murem, w cieniu pomnika ku czci Powstańców Styczniowych, odczytano Apel Pamięci, a salwa honorowa głośno wybrzmiała niosąc się pod niebiosy, to miało się wrażenie, że ten dźwięk przeszywający poruszy zlodowaciałe gałęzie drzew, które zrzucą z siebie, na swój sposób urokliwe, lodowe perełki zdobiąc tym samym zroszoną krwią Bohaterów ziemię. Tak jak wtedy, gdy na niejednej polanie lub na leśnej drodze spoczęli na wieki styczniowi Bohaterowie, a usypano im, jakże często, bezimienne mogiły, a te, skute śniegiem i lodem, błyszczały w zimowym słońcu masą diamentowych drobinek. Groby Bohaterów!!!
Cześć Ich Pamięci! ![]()
Requiescat in Pace!![]()
@Stowarzyszenie”Kielecka Rodzina Katyńska”





















